25-04-2018, imieniny dzisiaj obchodza: Marek, Jaroslaw, Wasyl


                                                        Chcesz się podzielić czymś z naszymi czytelnikami ?? Zadzwoń 516 955-325


 

 

Było blisko
Było blisko

Po niezwykle emocjonującym meczu w Zgorzelcu, koszykarze AZS Koszalin przegrali po dogrywce z PGE Turowem 102:97.

Koszalinianie do spotkania podeszli bardzo ambitnie, jednak od pierwszych minut to gospodarze nadawali ton grze. Jak sie można było domyślić na uszczupleniu koszalińskiego składu, skorzystali Labović i Harris. Którzy wcześniej nie mieli tylu okazji na wykazanie się. Nieco gorzej niż zwykle zaczął Sykes. Amerykanin był dobrze pilnowany przy zagraniach dwójkowych i nie mógł w pełni pokazać swojego wertykalnego wyskoku. W dobrej formie pozostał LaceDarius Dunn, bohater ze spotkania z Asseco Gdynia. To właśnie on był wciąż najlepszą opcją ofensywną koszalińskiego AZS. Jednak koszykarze ze Zgorzelca stopniowo powiększali swoją przewagę, grając konsekwentnie i rozważnie. Dobry mecz rozgrywał Damian Kulig, który raz za razem zaskakiwał Akademików.


W trzeciej kwarcie swój dobry moment miał Sek Henry, jednak na nieszczęście dla AZS grający przyzwoicie Harris spadł za faule. Koszalinianie zmniejszyli przewagę gospodarzy do siedmiu punktów i wówczas coś się zacięło w ekipie prowadzonej przez trenera Okorna. Należy także wyróżnić Odeda Brandweina, który świetnie rozdzielał piłki pomiędzy wszystkich zawodników.


Kolejny dobry moment Akademików przyszedł w czwartej kwarcie. Wówczas koszalinianie podkręcili tempo w defensywie, a gospodarze zaczęli się gubić. Po raz kolejny świetnie radził sobie Labović. W ostatnich sekundach goście mieli szansę na wygranie tego spotkania. Za dwa trafił Dunn i biało-niebiescy prowadzili jednym "oczkiem". Następnie ponownie trafił Kulig. Na ripostę Akademików nie trzeba było długo czekać. Z dystansu trafił Dunn i Akademicy mieli na swoim koncie 88 punktów na 0,3 sekundy przed końcem regulaminowego czasu. Niestety radość ławki rezerwowych koszalińskiej drużyny została "nagrodzona" przez sędziów przewinieniem technicznym. Tym samym PGE Turów otrzymał dwa rzuty wolne, które perfekcyjnie wykorzystał Stelmach i na tablicy wyników widniał remis 88:88, który już nie zmienił się do ostatniego gwizdka kończącego 40 minut gry.


W dogrywce wciąż nie do powstrzymania był Damian Kulig, a rolę prawdziwego kreatora wcielił się Łukasz Wiśniewski. Koszalinianie dzielnie walczyli, jednak w dodatkowych pięciu minutach, to gospodarze zachowali więcej sił i ostatecznie to oni wygrali mecz 102:97.

 

azs.koszalin.pl



paris_, 03-01-2014, odsłon: 898

Dodaj komentarz
Twoje imie i nazwisko:

Wpisz komentarz:


Przepisz kod zabezpieczający:



 

 

 

Szukaj:
Gdzie kupujesz ubrania?
W galerii handlowej
Na bazarze
W sklepie z odzieżą na wagę
W innym miejscu
Nie kupuję ubrań
Za pomocą internetu

Wyniki